Dariusz Kosiński

Rok polski i jego misteria

Cykl wykładów Teatra polskie postanowiłem rozpocząć od przedstawienia świąt i obrzędów ujętych w strukturę "roku polskiego", która stanowi całość posiadającą swoją własną dramaturgię i swoje własne - choć trudne do werbalizacji - znaczenie symboliczne. Rok polski i jego święta widzę jako "glebę performatywną" przedstawień polskich lub też ich naturalne środowisko. Wyrastają zeń bowiem praktyki dramatyczne, które wprost przyjmują charakter przedstawień i tworzą prawdopodobnie najstarsze do dziś żywotne przejawy rodzimej teatralności. Zarazem rok polski i jego święta stanowi od wielu inspirację dla różnorodnych działań artystycznych, które bez jego poznania wydają się pozbawione istotnego dla siebie kontekstu.

Poznanie teatrów i teatru roku polskiego jest też konieczne ze względu na słabość źródłowych przekazów dotyczących prapolskich, przedchrześcijańskich wierzeń, mitów i obrzędów. Pamięć i zapis nie przechowały z dziedzictwa przodków prawie niczego - to, co przetrwało to "rzeczy czynione". Nie znamy credo naszych dziadów, ale do dziś czynimy to, co i oni: czcimy naszych zmarłych, witamy wiosnę paląc kukłę i święcimy pierwsze płody ziemi. A choć efektem wielowiekowych połączeń, reinterpretacji, wymazywań i przenosin jest swoisty synkretyzm performatyczny, którego najistotniejszym elementem są hybrydy pogańsko-chrześcijańskie to tezę Leszka Kolankiewicza, że religia prapolska nie opierała się na objawieniu, ale "przenikała całe życie społeczne, była po prostu ustanowionym przez przodków obyczajem" (Dziady. Teatr święta zmarłych, Gdańsk 2000, s. 364), odnieść można i do dnia dzisiejszego, gdyż mimo wprowadzenia religii opartej na objawieniu swoją ważność nadal zachowuje "ustanowiony przez przodków obyczaj". To "rzeczy czynione" są tym, co łączy nas z przeszłością.

Wobec charakteru performatywnego religijności polskiej i trwałości obyczaju czynionego można przyjąć, że rok polski i jego święta odpowiadają jakiejś głębokiej, nieuświadomionej i może nawet nie dającej się zwerbalizować strukturze, konstrukcji. To, co zostało w nim zaakceptowane z propozycji chrześcijańskich najwyraźniej nie fałszowało podstawowych znaczeń, jakoś je dopełniało. Jednocześnie - wobec słabości źródeł - nie wydaje się w pełni możliwe rozplecenie tego, co przedchrześcijańskie i późniejsze, a zatem chciałbym podjąć się przedstawienia poszczególnych etapów roku polskiego w wielowarstwowej synchronii i synkretyzmie, w jakim jawi się on dziś, ze szczególnym uwzględnieniem działań o wyrazistym charakterze przedstawieniowym a nawet ściśle teatralnym.

Adwent - oczekiwanie

Późnojesienna "ziemia niczyja" - czas pozbawiony wielkich świąt. Czasu oczekiwania, wyrażanego przez takie szczególna formy oczekiwania jak wieczory przędzenia lnu, będące zgromadzeniami kobiet, posiadającymi inicjacyjny charakter odpowiadający spotkaniom tajnych stowarzyszeń kobiecych, czy też wieczory wróżb: Andrzejki (wróżby dziewczęce) i Katarzynki (wróżby chłopców).

W to oczekiwanie wpisywał się znakomicie i do dziś wpisuje chrześcijański Adwent, który dawniej zaczynał się tuż po św. Marcinie (11 XI) i trwał 40 dni (obecnie od 4. niedzieli przed Bożym Narodzeniem. Szczególną formą adwentowego nabożeństwa są roraty - poranne msze, na które wędrować powinno się z zapalonymi lampionami i które odprawiać należy bez innych świateł poza świecami. Są one czynionym symbolem oczekiwania na światło, którym jest Dzieciątko.

W tę atmosferę oczekiwania wpisywał się cały ciąg zapowiedzi: dawniej (w Polsce XIX i XX wieku) roznoszenie po domach opłatków z wierszowanymi występami kwestarza; dziś wciąż jeszcze - św. Mikołaj, który a w Polsce - wbrew komercyjnym przesunięciom amerykańskim - przychodzi 6 XII, tajemniczo i niepokojąco pod osłoną nocy, wpisując się w czas oczekiwania i tajemnicy.

BOŻE NARODZENIE

Spełnieniem tego oczekiwania są Gody - Boże Narodzenie i największe z polskich świąt: Wigilia. Nie jest ona ucztą świąteczną, ale raczej czasem pełnego napięcia i skupienia oczekiwania. Zgromadzeni, symbolicznie niejako zjednoczeni z całym światem, zastawiają stół i wspólnie czekają na Kogoś. Ta wspólnota oczekujących obejmuje nie tylko zgromadzonych żywych, ale także zmarłych, na których uważa się tego dnia szczególnie (zwyczaj strzepywania ręką stołków i ław przed zasiądnięciem, żeby nie skrzywdzić duszy) i których włącza się do wspólnoty przygotowując dla nich nakrycie i miejsce przy stole (wyjaśnienie, że czeka ono na "niespodziewanego gościa" jest późniejszą interpretacją) oraz zostawiając resztki po skończonej uczcie. Obejmuje także zwierzęta, którym daje się opłatek. Jego spożycie a następnie spożycie potraw określonego rodzaju i liczby, symbolicznie powiązanych z płodnością, ale i śmiercią, stanowi działanie oznaczające przejście - jakby przekroczenie granicy między dawnym a nowym, między umarłym a żyjącym. Uczta wigilijna jest ucztą odrodzenia, której uczestnicy sami stają się na jej czas członkami wspólnoty żyjącej w wiecznym teraz, poza granicami podziałów. Dzięki zanurzeniu w tym czasie odnawia ona życie i pozwala cieszyć się radością Nowego.

Jej chrześcijańską formą jest radość z Narodzin Jezusa, wieńcząca Wigilię śpiewem kolęd i wędrówką na mszę pasterską o północy - aktami, których sednem jest wejście w role pasterzy witających co rok rodzącego się na nowo od 2 tysięcy lat Boga. Owo wejście jeszcze mocniej urzeczywistnia się w inscenizacjach bożonarodzeniowych: szopkach (zarówno "żywych", dziś bardzo widowiskowych, wędrownych lalkowych, jak i trójwymiarowych instalacjach statycznych urządzanych w każdym polskim kościele), dramatycznych pastorałkach (w Polsce od XVI wieku) i jasełkach, które uważane są za teatr tradycyjny, choć narodziły się najprawdopodobniej dopiero w XIX wieku, zaś ich kanoniczny kształt został utrwalony przez Lucjana Rydla w Betlejem polskim (1904), a następnie przez Leona Schillera w Pastorałce (1922).

Popularność przedstawień bożonarodzeniowych wynika zapewne z tradycji o wiele dawniejszej - zimowego kolędowania: chodzenia po domach w okresie od Bożego Narodzenia do Trzech Króli i/lub w zapusty przebranych grup, których centralnymi postaciami były symboliczne zwierzęta lub niezwykłe stwory. Generalny wzór dramaturgiczny przedstawień kolędniczych jest następujący: przebierańcy i postacie zamaskowane odwiedzają domy, występują popisując się dziwaczno-śmieszno-strasznie i przymawiając o datki; ich wizyta zaś wiązać się może ze szczęściem lub naganą. Grupę tworzą przy tym: postać centralna (najczęściej zamaskowana lub odgrywana przez "lalkę") i jej równie niezwykła świta. Prawdopodobnej genezy "teatru kolędników" szukać trzeba w chodzeniu z żywym zwierzęciem lub obrzędowym obnoszeniu masek. Niektórzy badacze sugerują, że kolędowanie to odgrywane wizyty oczekiwanych i przychylnych duchów domowych i rodowych. Tezę tę potwierdza porównanie z innymi kulturami, np. afrykańskimi (sezony zamaskowanych "gości" - przodków przybywających do wsi i odwiedzających domy - u ludu Igbo (Nigeria). Gdyby tej analogii użyć, to logiczna stałaby się obecność masek w tym sezonie otwarcia i w czasie ceremonii pogrzebowych, o czym pisał jeszcze w odniesieniu do XII wieku Kronikarz czeski - maski odwiedzające wsie jako przodkowie, byłyby tymi samymi, które przychodzą po zmarłych.

Istnienie i popularność dawnych zimowych korowodów maskami (i to korowodów odbywających się na cmentarzach) udowadniają zakazy kościelne. Wprawdzie pierwszy zakaz Innocentego II z 1207 roku jest adresowany do wszystkich diecezji Europy, ale list do przeorów małopolskich z 1230 wskazuje na obecność "ludi theatrales" także w Polsce. Być może kolędnicy to pozostałość tych maskowych obchodów. Jednak nawet bez tej pradawnej genezy trudno mieć wątpliwości, że kolędnicy to wspaniały rodzimy teatr ludowy.

ZAPUSTY

Karnawał polski, zwany zapustami obchodzona zazwyczaj od ostatniego czwartku przed Środą Popielcową (tzw. Tłusty Czwartek) do poprzedzającego ją bezpośrednio wtorku. Zapusty były czasem zabaw i maskarad oraz tańców o charakterze ekstatycznym; w sposób szczególny były też czasem aktywności igrców, czego późnym wyrazem jest komedia mięsopustna, na czele ze świetnym a zapomnianym nieco Mięsopustem (1622).

Zapusty to także kolejny sezon przebierańców - tym razem jednak nie tyle kolędujących, ile paradujących (parady z "bachusem" lub "królem zapustem").

Szlachecką specjalnością zapustną był w Polsce kulig: w zapusty szlachta przebierała się i jeździła po dworach okolicznych odgrywając "przedrzeźnianie wesela chłopskiego" (W. Dudzik). Czasem były też kuligi bez elementu teatralnego, wyżywające się w hulankach i pijatykach. Wspaniałym teatralnym echem tego zwyczaju karnawałowego jest komedia Józefa Wybickiego Kulig (1783).

Szczególnie popularnym elementem obchodów zapustnych były ceremonie kobiece Comber to ogólna nazwa występujących w różnych formach w różnych regionach kraju obchodów kobiecych. W poznańskim było. to przyjęcie wydawane przez panny dla kawalerów, w radomskiem - rodzaj kolędowania z Mięsopustem po domach młodych mężatek i panien. Najbardziej widowiskowy był jednak comber krakowski organizowany w Tłusty Czwartek na Rynku przez przekupki, które urządzały tańce, przebierały się za "damy" i napastowały mężczyzn zwłaszcza nieżonatych, domagając się datków, a w razie odmowy ciągnąc do tańca i obłapiając.

Kobiece ceremonie zapustne odbywały się też po wsiach, gdzie kobiety, zwłaszcza starsze gromadziły się na ucztach w karczmach i w czasie tych zebrań wykonywały specjalny taniec z wysokimi podskokami, tzw. taniec na len lub konopie. W zapusty odbywały się też ceremonie włączenia młodych mężatek do grona kobiecego (tzw. wkupne do bab lub popłuczyny) i zgromadzenia tych, którzy się nie powydawali (tzw. koziołek w Wielkopolsce i na Kujawach).

Okres zabaw kończyły ceremonie zamykania zapustu: parodystyczne kazania ostatkowe wygłaszane o północy, ludowe wieszanie śledzia lub symboliczne zabijanie grajka (rozbijano mu nad głową garnek z popiołem i wypuszczano kota, symbolizującego jego duszę), także tracenie Bachusa czy ścinanie Zapustu. Najbardziej steatralizowaną formą zamykania zapustu obchodzone do dziś jedlińskie kusaki, w trakcie których przebrany za śmierć nężczyzna jest sądzony i symbolicznie zabijany, po czym kondukt przebierańców obchodzi wieś docierając na cmentarz, gdzie śmierć jest grzebana.

POST

Okres Postu rozpoczyna Środa Popielcowa, a podstawowym otwierającym go aktem performatywnym jest posypywanie głowy popiołem. Polska tradycja religijna przechowuje dwie niezwykłe formy nabożeństw wielkopostnych: Gorzkie Żale, będące rodzajem czynionego oratorium dramatycznego a zarazem strukturą oddziałującą na uczestników na poziomie organicznym poprzez wibracje, oraz Drogę Krzyżową - dramatyczną kontemplację Męki.

Tradycyjnie w połowie Postu, w jego 4. niedzielę zwaną Laetare lub śmiertelną, zwyczajowo topiono Marzannę. Zrobioną ze słomy lub konopi kukłę wynoszono poza granice wsi poruszając się krokiem tanecznym o zwolnionym rytmie, budujący dramaturgię skupienia. Następnie wrzucano ją do wody, zazwyczaj stojącej (symboliczne przejście do Podziemia), czasem też palono, po czym pędem wracano do wsi bez oglądania się za siebie, a kto się wywrócił - ten miał umrzeć w danym roku. Niektórzy badacze sugerują, że Marzanna jest przesuniętym rytuałem zamknięcia okresu godów; inni odrzucają taką hipotezę oddzielając zabijanie karnawału od żegnania zimy. Widziano w tym obyczaju pozostałość zadusznego dnia wiosennego, a także pozostałość rytuału ofiarnego - relikt praktyki dosłownego wysyłania na tamten świat starców, którzy mieli troszczyć się o społeczność. Ta ostatnia interpretacja wydaje się zgodna z porą odprawiania Marzanny - postem, wpisując się zarazem w ciąg dramatyczny: nowe życie witane w kręgu domowym - śmierć/ofiara - życie wzmocnione, mogące wyjść poza swojski obręb i ogarnąć świat.

WIELKANOC

Chrześcijańska Wielkanoc jest świętem takiego podbijającego i odnawiającego świat, niezniszczalnego życia. Jej obchody rozpoczyna Niedziela Palmowa, z którą związane są teatralizowane procesje będące naśladowaniem wjazdu Jezusa do Jerozolimy. W Polsce organizowano je od XII wieku; w okresie późniejszym obrosły elementami profanicznymi (oracje, także parodystyczne) i zostały zakazane w 1780; powróciły w późniejszych widowiskach misteryjnych - jako ich pierwszy akt. Z Niedzielą Palmową związane są także obrzędy ludowe, których głównym rekwizytem są wysokie konstrukcje z wielobarwnych kwiatów oplecionych wokół gałęzi, będące z pewnością elementem pogańskim, być może o znaczeniu fallicznym. W Niedzielę Palmową w Małopolsce pojawiają się przebierańcy z charakterystycznymi wysokimi czapkami, zwani pucherokami.

Wielka Środa to wraz z Wielkim Czwartkiem okres działań związanych z kultem zmarłych: pali się wówczas ognie zwane grumadkami, pozostawia resztki pożywienia. W Wilki Czwartej rozpoczyna się też bodaj najsubtelniej dramatyzowany cykl liturgiczny: Triduum Pachalne. Jego kolejne etapy obejmowały także niegdyś dramatyzacje: Mandatum (dramatyzacje Wieczerzy Pańskiej), Depositio Crucis (w Wielki Piątek) i finałowe Elevatio Crucis w Niedzielę Wielkanocną. W Wielki Piątek w dawnej Polsce organizowano krwawe procesje biczujących swe plecy kapników, którzy tego dnia obchodzili wszystkie kościoły nawiedzając urządzane w nich Groby Pańskie - trójwymiarowe konstrukcje ukazujące ciało Chrystusa w grobie, strzeżone przez strażników.

O poranku w niedzielę Wielkanocną odprawia się mszę rezurekcyjną z uroczystą procesją. Pod koniec tej mszy w średniowieczu pojawiła się najsłynniejsza dramatyzacja liturgiczna - Visitatio Sepulchri (najstarszy jej znany w Polsce zapis pochodzi z XII wieku). Stopniowa rozbudowa tej i innych dramatyzacji doprowadził do ich przekształcenia w misteria, co w Polsce nastąpiło w wieku XVI. Najstarszym a zarazem jednym z najświetniejszych przykładów staropolskich misteriów jest Historyja o chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim Mikołaja z Wilkowiecka, powstała między 1575 a 1582 rokiem. Po krótkim okresie zahamowania rozwoju misterium przeżyło okres niezwykle bujnego rozkwitu w XVII wieku, kiedy przyjęło kształt wystawnego widowiska barokowego (tzw. "nowe misterium", którego najświetniejszym przykładem jest Utarczka krwawie wojującego Boga z 1663 r. W tym samym okresie następuje rozwój kalwarii, będących przykładem performatywnej architektury krajobrazu, a zarazem scenografii dla działań rytualnych podejmowanych przez wiernych. Zarówno misteria jak i kalwarie przeżywały okres kryzysu w wieku XVIII, ale nie zaniknęły, a w następnym stuleciu zostały odnowione i wzbogacone, by dziś przezywać prawdziwie świetny i bujny rozwój, stając się jednym z najpowszechniej spotykanych i urządzanych typów przedstawień.

W okresie Wielkanocy pojawiają się też kolejne przejawy kolędowania, tym razem wiosennego (chodzenie po dyngusie, chodzenie z kurkiem, Śmigurty, Siuda-Baba, chodzenie z ogrójczykiem, barankiem, pasyjką i traczykiem), operującego symboliką wyraźnie płodnościową

WIELKIE ŚWIĘTA WIOSENNE - ŚWIĄTKI

Domniemane święta przedchrześcijańskie, zwane Świątkami zostały zastąpione przez kilka innych świąt chrześcijańskich i niejako rozplecione i rozwleczone na okres od śródpościa do św. Jana.

Próbowano łączyć Zielone Świątki z serbskimi Rusalijami i ukraińskimi Rusaliami - kobiecymi świętami zadusznymi. Jednak dowody na ich istnienie w Polsce są słabe i sporo tu różnych wątpliwości. Silniej wydaje się obecny nurt wprowadzania nowego życia. Być może cały cykl, idący od Marzanny można by widzieć tak: ofiara Marzanny i ognie grumadek to akty zaspokajania zmarłych i przeganiania złych duchów, po których następuje wprowadzanie nowego życia (majenie, chodzenie z królewną, przebierańcy przynoszący Nowe), aktem kulminacyjnym byłaby zaś Kupała (noc świętojańska) - wspólne celebrowanie nowego życia ogarniającego całość przyrody.

Wśród obrzędów witania wiosny wyróżnia się chodzenie z królewną: orszak dziewcząt oprowadza po polach jasno ubraną królewnę często z zasłoniętą twarzą, śpiewając: "Gdzie królewna chodzi, tam żytko rodzi". Inny jego wariant to wołowe wesele - oprowadzanie ustrojonego wołu nazywanego Rodusiem. Ten procesyjny charakter związany z rozszerzaniem się nowego życia przejęła i realizuje chrześcijańska obrzędowość Bożego Ciała.

O stanowiącym finał Świątek Kupale czy też Sobótkach nie wiadomo zbyt wiele. Widomo, że palono wówczas ognie, tańczono w kręgu, skakano przez ogień i puszczano wianki. Nie jest też jasne, czy były to święta kobiece, bo według niektórych autorów gromadzili się na nich młodzi obojga płci. Z nocą świętojańską wiążą się też opowieści o orgiach i seksualnej rozwiązłości, co być może symbolicznie wyraża puszczanie przez dziewczęta wianków - symboli dziewictwa. Performatywne dziedzictwo Kupały jest do dziś obecne w obchodach tzw. wianków, które w Krakowie szczególnie mocno związane z legendą o Wandzie. Stała się ona inspiracją dla Stanisława Wyspiańskiego do podejmowanej niemal przez całe jego twórcze życie i nieskończonej próby rekonstrukcji Świątek w dramacie Legenda, łączącym Marzannę, Rusalia, św. Jana i obrzędy zaduszne z ustanowieniem/odnowieniem młodości i siły Polski.

ŻNIWA i ZADUSZKI

Sobótki były ostatnim aktem sezonu zabiegów i przedstawień. Po nim zaczynał się sezon prac, którego zwieńczeniem były żniwa, celebrowane także przez rytuały związane być może z pozostałościami ofiar (najlepszy żeniec był krępowany i grożono mu karą, że tyle zżął; także tzw. oborywanie przepiórki - ciągnięcie jednej ze żniwiarek wokół ostatniego pozostałego na polu snopa). Po zakończeniu zbioru zbóż lub wszystkich zbiorów odbywała się wspólna zabawa chłopów i państwa zwana wyżynek lub okrężne, będąca prawdziwie świętym czasem jedności.

Ostatnim świętem roku były Zaduszki - wprowadzone przez chrześcijaństwo w miejsce niemal zatartych już Dziadów jesiennych. W Polsce jego pierwsze ślady pochodzą już z XII wieku, ale prawdziwą wielkość obchody te zawdzięczają Adamowi Mickiewiczowi i jego Dziadom, które stanowią prawdziwy wzór Zaduszek jako święta zmarłych i pamięci o nich

Podsumowanie

Na "rok polski" składają się dwie wielkie pory roku: pracy i przygotowań (od równonocy wiosennej do zimowej) oraz zabiegów magiczno-performatywnych (od równonocy zimowej do letniej). Tworzony przez tę drugą porę wielki sezon przedstawień "zima - wiosna" jest też porą kohabitacji żywych i umarłych. Wiąże się z nim też swoista powtarzalność rytmu "otwarcie - święto - zamknięcie". "Rok polski" tworzy niezwykły dramat spinający losy przyrody, żywych i umarłych - losy całego świata, przy czym bohaterem tego dramatu, jego elementem dynamicznym i centralnym jest Syn Człowieczy. Nic też dziwnego, że na jego podobieństwo utworzony zostanie dramatyczny Bohater Polaków.

Jak widać, Polacy najprawdopodobniej mieli rozwinięty i znakomity teatr na wieki przed pojawieniem się pierwszych gatunków zachodnich przedstawień akceptowanych jako teatralne (dramaty liturgiczne, misteria) i teatr ten, wraz ze zjawiskami pogranicznymi nie może być lekceważony, ponieważ lekceważenie to oznacza fałszowanie dorobku kultury narodowej i przeoczenie jednego z najważniejszych trudów podejmowanych przez Polaków - trudów utrzymania ciągłości nie w tekście, ale w zachowaniu, czynieniu i przedstawieniu. Formy teatralne, o których była mowa: kolędowania zimowe i wiosenne, szopki i jasełka, misteria wielkanocne to najstarsze i najtrwalsze formy przedstawień polskich, zaś wigilia stanowi parateatralny fenomen, kształtujący do dziś naszą tożsamość i osobowość, a także polski teatr jako sztukę. Jeśli tych zjawisk zabraknie w naszym polu widzenia, to wszystko, co powiemy o polskich przedstawieniach i polskim teatrze będzie jako całość ułomne.


Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego
Aleje Ujazdowskie 6
00-461 Warszawa
it@instytut-teatralny.pl